Profil autora: Matthew

Gravatar

Imie i nazwisko: Mateusz Marek

Strona WWW: http://blog.matthew.org.pl

Krótka historia zagrożeń komputerowych

Dodał: dnia 29 października 2010 o godzinie 22:03, Komentarze: 9

Komputer, jak każda rzecz na świecie, może zostać wykorzystana do polepszenia naszego życia i ułatwienia pracy oraz do zrobienia komuś krzywdy. Od topornego zrzucenia na kogoś zwykłego blaszaka, poprzez wykorzystania nowego netbooka Apple jako ostrego narzędzia aż po wymyślne ataki wykorzystujące nowo odkrytych luk w oprogramowaniu. Historia zagrożeń związanych z komputerami jest o tyle warta poznania, żeby wiedzieć w przyszłości czego nie należy robić.

Co jeżeli w Linusa Torvaldsa uderzy autobus?

Dodał: dnia o godzinie 18:43, Komentarze: 20

Ostatnio zrobiło się głośno o potrzebie zmiany sposobu przyjmowania patchy do głównej gałęzi Linuksa, a konkretnie o możliwości akceptacji poprawek przez inne osoby niż Linus Torvalds. Sprawa była poruszana już na Slashdotcie, LinuxInsider, LWN i w humorystyczny sposób (na ile humorystyczne ją crashtesty ludzi z autobusami) na nieistniejącym już segfault.org. Jednym z wątków tego sporu jest właśnie zderzenie z autobusem, czyli sytuacja w której z jakiegoś powodu główny zarządca projektu nie może, lub nie chce, dalej kontynuować swojej pracy.

Bądźmy odpowiedzialni (w sieci)

Dodał: dnia 23 października 2010 o godzinie 20:36, Komentarze: 4

Jakiś czas temu chciałem napisać tekst o prywatności w internecie. O tym jak Google szpieguje przeciętnego użytkownika. I jak Wielki Brat śledzi każdy nasz ruch. I jak bardzo jesteśmy przewrażliwieniu na tym punkcie, próbując się doszukać spisku. Ciężko jednak wytłumaczyć ludziom, że przesadzają, na przykładzie reklamy kontekstowej Google. I w tym momencie przyszedł mi z pomocą Marcin Kosedowski ze swoim tekstem w którym wzbudza w czytelnikach takie właśnie przewrażliwienie. Chociaż z ogólnym przesłaniem (czyli klepaniem na lewo i prawo co akurat robimy) trudno się nie zgodzić, o tyle już cała reszta jest zwykłą bujdą, mającą na celu promocję autora, nie mającą żadnego odbicia w rzeczywistości.

Być jak Linus Torvalds

Dodał: dnia 28 sierpnia 2010 o godzinie 00:37, Komentarze: 24


Jaki Linus jest każdy widzi. Blond włosy, szwedzkojęzyczny Fin, nie tak dawno noszący jeszcze okulary. Geek, wielbiciel noszenia białych skarpetek wraz z, o zgrozo, sandałami. Na zdjęciach uśmiechnięty, z lekką nadwagą. Ci którzy bliżej przyglądają się jego działaniom oraz wypowiedziom wiedzą, że potrafi być wrednym, bezuczuciowym skurczybykiem. Bez mrugnięcia powieką powie Ci jak bardzo Ty, twoje pomysły i twój kod, jesteście beznadziejni. Im bardziej mu się to nie spodoba, tym bardziej będzie wam życzył bolesnej śmierci. Nie należy również do najskromniejszych osób na tym świecie.

Jakiego języka programowania się nauczyć?

Dodał: dnia 24 sierpnia 2010 o godzinie 02:16, Komentarze: 52

Ostatnio coraz częściej spotykam się z pytaniem osób, które chcą się nauczyć programować, jakiego języka warto się nauczyć pod kątem przyszłego rynku pracy. Czy jeżeli nauczę się języka X to będą miał pracę? Co lepiej, Y czy Z, żeby dużo zarabiać? I tego typu różne pytania.
Postanowiłem więc poświęcić trochę własnego czasu (i jutrzejsze niewyspanie w pracy) i odpowiedzieć na to, jakże ważne, z punktu widzenia młodego programisty, pytanie. Rada, wbrew pozorom jest bardzo prosta, nie trzeba poświęcać dużo czasu i wysiłku, żeby wcielić ją w życie oraz szybko przyniesie efekt. A mianowicie…

Skąd mamy (i po co nam) open source?

Dodał: dnia 23 sierpnia 2010 o godzinie 03:06, Komentarze: 27

Ostatnio kilka osób zarzuciło mi, że nie wiem co znaczy open source i mylę to z free software. Cóż… mógłbym napisać, że są głupi i się nie znają… chociaż to akurat nie byłoby zbyt dobrze przyjęte oraz po prostu nie przystoi przyszłej polskiej inteligencji. Po przemyśleniu sprawy, doszedłem do wniosku, że najlepszym wyjściem będzie poświęcenie swojego czasu, przeszukaniu źródeł (historycznych, nie kodu źródłowego :P ) i podaniu tego, czym jest open source, opinii publicznej.

do be evil

Dodał: dnia 22 sierpnia 2010 o godzinie 01:37, Komentarze: 14

Słynna zasada Google brzmi don’t be evil i  ma podkreślać  brak brudnych zagrywek ze strony internetowego giganta. Jednak, czy firma w ogóle może nie być zła? Samo hasło straciło na znaczeniu w kontakcie z twardymi prawami rynku, czy było też tylko PR-ową zagrywką? A może jest źle zrozumiane przez niektóre osoby? Oraz czy tylko Google stało się złe czy pozostała część IT również taka jest?

O komórkach z punktu widzenia młodego programisty

Dodał: dnia 20 sierpnia 2010 o godzinie 00:46, Komentarze: 21

Budzimy się pewnego ranka i stwierdzamy, że dobrze by było poszerzyć swoje horyzonty (a tak dorzucić kolejny wpis do CV) i oprócz pisania programów na komputery stacjonarne weźmiemy się także za komórki. Znamy przynajmniej 2 technologie takie jak Java/C++/Qt/C# z .NETem (niepotrzebne skreślić) lub mamy zapał by poznać kolejną. Pozostaje pytanie, w którą stronę się skierować? Smartfony tanie nie są ale udało nam się zebrać (lub wygrać) odpowiednią ilość pieniędzy, więc jedyne co pozostaje to zakup odpowiedniego sprzętu, gdyż nawet najlepszy emulator nie jest w stanie oddać wszystkich właściwości telefonu.

Płaćmy za Open Source

Dodał: dnia 19 sierpnia 2010 o godzinie 02:06, Komentarze: 65

Jestem za tym, żebyśmy porzucili przekonanie że oprogramowanie Open Source może być za darmo i zaczęli za nie płacić. Ba! Nawet otworzyć sklep z wolnym oprogramowanie. Programiści mogliby sprzedawać swoje oprogramowanie, a użytkownicy kupować te które im się podoba i z którego chcieliby skorzystać. Co by to nam dało? Dobrej jakości oprogramowanie!

Policzmy. Iloma użytkowymi programami (czyli nie przeznaczonymi na serwery), będących wolnym oprogramowaniem (na Linuksa), mógłbyś się pochwalić przed osobami korzystającymi z Windowsa? Kilka by się znalazło. A Maca? Myślę że znacznie mniej. A teraz trudniejsza zagadka. Ile z tych wcześniejszych kawałków kodu jest na tyle dobrze zrobione, że mógłbyś śmiało powiedzieć, że nikt nie ma lepiej? Hmmmm… mi przychodzi do głowy tylko jedno ale i tak jest dostępne na Windowsa i Maca.

Worms Reloaded

Dodał: dnia 7 sierpnia 2010 o godzinie 21:50, Komentarze: 13

Ponieważ nie samymi nowinkami sprzętowo-softwareowymi człowiek żyje, przychodzi również czas na rozrywkę. Team17 już jakiś czas temu przestało być zależne od zewnętrznych wydawców, którzy mieli swoją wizję gier. Która to jednak… mówiąc delikatnie, niespecjalnie przypadła fanom do gustu. Jednakże, Team17 na nowo stał się niezależnym studiem deweloperskim i mógł wrócić do tego w czym jest na prawdę dobre. Czyli do robienia gier, w których małe, urocze, 2-wymiarowe robaczki sieją zniszczenie przy pomocy bogatego arsenału. Sama gra, dumnie będzie nosić nazwę Worms Reloaded.

© 2010-2012 OSblog.pl. Pewne prawa zastrzeżone. Teksty dostępne na licencji Creative Commons. Zobacz warunki licencji.Hop do góry